Od czego by tu zacząć po tak długiej przerwie? Pomyślałam, że rozpocznę krótkim podsumowaniem maja. „Tu i Teraz” to cykl postów zapoczątkowanych przez Kasię. Bardzo przypadł mi do gustu, więc pomyślałam, że będzie to dobry początek „nowego rozdania”.

Czuję się zmotywowana! Mam tyle pomysłów do zrealizowana. Zdrowe gotowanie, sport, grafika, brush lettering, blog, Project Life, bullet journal, fotografia… wspaniale jest mieć tak długą listę przyjemności.

Chciałabym mieć więcej czasu. A może więcej energii? Zazdroszczę tym, którzy po 20:00 mają jeszcze siłę. Ja wtedy już wchodzę w tryb stand by – slow motion Dwójka dzieci potrafi jednak wyssać siły witalne. Może jeszcze nie przywykłam do nowej sytuacji?

Pracuję nad nowymi plannerami Także nad nową wersją plannera tygodniowego. Pod koniec roku planuję coś dużego! To będzie przełom. Aktualnie jestem zachwycona ideą habit trackera i na pewno znajdzie się w nowym plannerze.

Jestem wdzięczna za wspaniałą rodzinę. W lutym dołączyła do nas córeczka. Słodka, pozytywna osóbka z uśmiechem, który wynagradza wszystkie trudne momenty. Zrobiłam to. Nasza rodzina jest już w komplecie.

Cieszę się z mojego nowego organizera. Czekałam na niego ponad miesiąc. Właśnie go testuję i jestem bardzo zadowolona. Podzieliłam go na 4 części: Blog, Projekt, Planner, Notatki. Aktualnie wszystko, oprócz plannera właściwego, jest oparte o bullet journal.

Uczę się organizacji na nowo. Kiedyś myślałam, że łatwo jest planować, kiedy nie ma się dzieci. Teraz myślę, że łatwo jest planować, kiedy ma się jedno dziecko.  Chapeau bas dla rodziców trójki.

Czytam… Jak Zostać Panią Swojego Czasu. W końcu książka o zarządzaniu sobą w czasie napisana przez kobietę dla kobiet. A ja pragnę więcej czasu dla siebie każdą cząstką mojego ciała. Moja wewnętrzna nie-matka próbuje się wydostać na powierzchnię. Muszę to ogarnąć. Po prostu muszę. Minimalizuję zbędne czynności, usprawniam działania w domu, szukam energii, sposobów, technik. Jedną z najtrudniejszych rzeczy w rodzicielstwie jest odnalezienie równowagi i nie zapominanie o sobie. Jaki jest sens biegania z pustą taczką? Jak odkryję coś spektakularnego, z pewnością się tym z Wami podzielę. W kolejce jest książka trenera snu „Śpij dobrze”. Podobno nie trzeba przesypiać ośmiu godzin, aby się zregenerować. To coś dla mnie! Liczę na odkrycie tajemnicy, która zmieni moje życie.

Oglądam… programy kulinarne na Youtube. To moje slow-tv. Lubię patrzeć, jak ktoś kroi, miesza, ugniata, smaży. Tak, smażenie cebuli niesamowicie mnie odpręża.

Słucham… siebie. A dokładnie wsłuchuję się w swoje potrzeby. Dużo eksperymentuję. Mam już 30 lat. Trzydzieści. Nic nie muszę, wszystko mi wypada. Robię co chcę, mówię co chcę i nie przejmuję się opinią innych. Chyba, że lekarzy

Czekam na wyjazd do Jarosławca, do dziadków naszych uroczych dzieci. Dziadkowie jeszcze nie wiedzą, co ich czeka. Uwielbiam tam być. Lubię szum lasu, ciszę, spokój, zapach świeżo skoszonej trawy, przestrzeń, ciepło domowego ogniska, rodzinne pogaduszki, prace na działce, spacery, świeże powietrze pełne jodu i bycie zaopiekowaną.

I na zakończenie trochę blogowo. Niedawno, z powodu nadmiaru obowiązków, planowałam zamknąć bloga… ale nie byłam w stanie. Blog wzniósł do mojego życia wiele dobrego i wiem, że jeszcze nie jedno wniesie. Będę pojawiać się tu od czasu do czasu, bo lubię tu być. Nie planuję blogować na pełen etat, więc musicie mi wybaczyć przestoje. Jak tylko będę miała Wam coś ciekawego (w mojej opinii) do przekazania, to tu zajrzę. Wyczekujcie więc nowości w czerwcu.

Ps. Ładny ten nowy szablon, prawda?