Jeeeej! Tu i Teraz z czerwca w prawie połowie lipca Nic tylko pogratulować. Miałam już nie pisać, ale bolała mnie świadomość posiadania pustego miesiąca w świeżo rozpoczętej serii. Zwłaszcza, że ten cykl to taka moja przypominajka. Jeśli spytacie mnie, co robiłam w czerwcu ubiegłego roku, nic sobie nie przypomnę. Jeśli zapytacie mnie, co jadłam tydzień temu na obiad, też Wam nie powiem. Jak już więc mój Alzheimer rozwinie się na dobre, będę mogła zasiąść do bloga i powspominać stare dobre czasy

Czuję się zestresowana. Ledwo co wypoczęłam nad morzem, a już dopadła mnie rzeczywistość. Kiedy wracaliśmy autem z urlopu, synek śpiewał młodszej siostrze, która śmiała się w głos. I zachwycaliśmy się, jak to uroczo wygląda, aż do momentu, kiedy zajechaliśmy na parking. Wtedy okazało się, że ten domek, do którego jechaliśmy, to nie był domek babci i dziadka. I całe auto huczało od przeraźliwego płaczu dwójki dzieci. Wróciliśmy do rzeczywistości.

Chciałabym w końcu się wyspać. Do 7:00 chociaż. Codzienne wstawanie między 4:30 a 5:00 to dla mnie zbyt wiele. Tak się nie da żyć na dłuższą metę. Kiedy dzieci zaczynają spać do południa? Wtedy będę mogła przyjść o 4:30 i powiedzieć, że „ospałam się już” i że „jest już godzinka, jest już godzinka, wstawaj”.

Pracuję nad moimi umiejętnościami graficznymi. Wczoraj zrobiłam plakat kawowy. Na pewno umieszczę go w kolejnym poście, aby nikt go nie przegapił. Ale możecie go pobrać już teraz

ale najpierw kawa plakat

Jestem wdzięczna za urlop macierzyński. Mimo tego, że na brak zajęć nie narzekam, bardzo doceniam te chwile, kiedy jestem z moją rodziną. Mam nadzieję, że uda mi się dobrze wykorzystać pozostałe miesiące.

Cieszę się z zakończenia mojego dużego projektu i pierwszych małych sukcesów Pracuję nad czymś poza blogiem i bardzo zależy mi na tym, aby to się udało. Niestety jest mi bardzo trudno. Mam naprawdę mało czasu w przeciągu dnia i mało sił. Do tego dopadła mnie suchota oka i po 21:00 nic już nie widzę. Nie mogła mnie dopaść suchota palca albo kolana? Czemu akurat padło na oczy?

Uczę się cierpliwości. Wszystkie moje plany rozciągają się w nieskończoność. Koło południa planuję, że wieczorem (kiedy dzieci pójdą spać) zrobię wszystko, a nawet więcej! A jak przychodzi co do czego, to padam na twarz.

Czytam… Oglądam… Słucham… Wstyd się przyznać, ale nic. Aktualnie w każdej wolnej chwili, kiedy nie padam na twarz, staram się zrobić coś konstruktywnego. Nawet jak czekam, to się śpieszę

Czekam na czasy, kiedy już wszystko będę miała zrobione. Kiedy w domu będzie porządek, zakończę wszystkie projekty i będzie mnie 8 kg mniej.  Pytanie tylko, czy te czasy kiedyś nastąpią Nadal trzymam się zasady max 3h na bloga tygodniowo, więc uciekam gotować obiad. Napiszcie koniecznie, jak Wam podoba się plakat i czy tego typu grafiki również Was interesują. Czasem ciężko mi ocenić, co Wam przypadnie do gustu. Planer Półroczny zrobiłam spontanicznie, a bije rekordy popularności! Sama więc już nie wiem. Macie duży wpływ na to, co się tu pojawia, więc jestem otwarta na propozycje

 

Do napisania,