Asymetria, wzmożone napięcie mięśniowe, szpotawa stopa… O zgrozo! Co to jest szpotawa stopa? Co my teraz zrobimy?


Tak pomyślałam, kiedy pani pediatra zbadała Miśka i dała skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. Druga myśl – NFZ, kolejki, terminy, przecież nie mogę tyle czekać, dostaniemy się pewnie za rok.

Od tamtego momentu zaczęły się nasze działania po omacku, niektóre udane, a niektóre nie, wycieczki po lekarzach, trochę stresu i rozczarowań. Rehabilitację na szczęście mamy już prawie za sobą (na NFZ) i pomyślałam, że napiszę Wam to, co ja chciałabym wiedzieć, zapisując pierwszy raz niemowlę do poradni (a niestety takich informacji nigdzie nie znalazłam).

Rehabilitacja niemowląt – brzmi groźnie

Niekoniecznie. Otóż, okazuje się, że większość dzieci na rehabilitacji ma problemy z napięciem mięśniowym, które występuje teraz dosyć często. Nie jest ono groźne, o ile zaczniemy szybko działać. To, co teraz da się naprawić w miesiąc, później może potrwać o wiele, wiele dłużej, ponieważ człowiek z wiekiem staje się mniej plastyczny. Maluszki, które później nauczą się przewracać, pełzać, czy siadać, niestety później też uczą się innych rzeczy.

Zapisy bazują na kolejkach. Są dwie listy.

Zwykła lista jest dla dzieci, których dolegliwości nie są na tyle poważne, aby nie mogły poczekać. Na cito – dla maluszków potrzebujących rehabilitacji natychmiast. Jeśli ilość nagłych przypadków zwiększa się, niemowlęta na zwykłej liście czekają dłużej.

Zadzwońcie do wszystkich poradni rehabilitacyjnych w okolicy i spytajcie o liczbę oczekujących dzieci. Wybierzcie poradnię, w której kolejka jest najmniejsza. Różnice mogą być duże.

Do pierwszej wizyty należy się odpowiednio przygotować

Zbierzcie całą dokumentację medyczną. Na pierwszej wizycie (ja czekałam na nią tydzień) lekarz rehabilitant ocenia stan dziecka i przypisuje do jednej z dwóch list. Moim zdaniem, ocena ta jest bardzo pobieżna, przynajmniej w naszym przypadku tak było.

Jakiś czas po trafieniu na zwykłą listę, wzmożone napięcie nie dawało nam spokoju i poszliśmy do neurologa (szkoda, że nie zrobiliśmy tego na samym początku). Kiedy wróciliśmy do lekarza rehabilitanta z odpowiednimi dokumentami, dokładniej przyjrzał się Miśkowi i go przekwalifikował. Było to zalecenie odnośnie rehabilitacji na cito i opis stanu dziecka (na zwykłej kartce, z pieczątką i nazwiskiem lekarza).  Co Wy zrobilibyście po otrzymaniu takiego dokumentu?

Nie chodzi tu oczywiście o naginanie faktów. Chodzi o to, abyście zrobili wszystko, co w Waszej mocy, aby lekarz jak najdokładniej zbadał maluszka, odpowiednio przeanalizował jego sytuację i podjął słuszną decyzję. Nie wszystko widać „na oko”, szczególnie jak niemowlę jest jeszcze malutkie.

Zadziwia mnie to, że tylko jeden lekarz ocenia stan dziecka na początku. Reszta, w tym neurolog, przeprowadza badania dopiero po tym, jak dziecko dostanie się na właściwą rehabilitację (po odczekaniu w kolejce). Czy to przez NFZ?

Jaki jest okres oczekiwania?

Na cito czekaliśmy niecały miesiąc, zaczynaliśmy od szóstego miejsca. Na liście zwykłej nie wiem, ile by to trwało. Po kilku miesiącach, kiedy byliśmy (również) na szóstym miejscu i po kolejnym miesiącu nasza pozycja nie drgnęła, poszliśmy do neurologa, bo naszym zdaniem Misiek powinien być „robiony” na cito. Neurolog podzielił nasze zdanie. Są jednak i krótsze okresy oczekiwania. Wszystko zależy od poradni i długości kolejki.

Co zrobić w okresie oczekiwania, aby pomóc dziecku?

Przede wszystkim nie szkodzić. Niemowlę należy odpowiednio podnosić (inaczej noworodka, a inaczej dziecko 3-miesięczne), trzymać (absolutnie nie pionizować), kąpać, przewijać, a nawet karmić. Powinno też leżeć w odpowiedniej pozycji. Czynności te, powtarzane setki razy, łatwo utrwalają, a nawet pogłębiają wadę. Któryś z lekarzy powiedział mi, że gdyby rodzice byli szkoleni w tym zakresie na porodówce, nie byłoby wielu wad. Koniecznie obejrzyjcie filmiki Pawła Zawitkowskiego. Polecam je każdemu rodzicowi, także zdrowego maluszka.

Zacznijcie działać. Polecam Wam bardzo wykupienie wizyty prywatnej rehabilitantki (mnie kosztowała 80-90 zł). Poproście ją o pokazanie zestawu ćwiczeń, które będziecie codziennie wykonywać sami w domu. To działa! Na każdym etapie rozwoju są określone ćwiczenia, które należy powtarzać. Dziecko 3-miesięczne ma inny zestaw ćwiczeń niż półroczne, dlatego możliwe, że wizytę będzie trzeba powtórzyć, aby nauczyć się nowych ćwiczeń. My dzień w dzień wałkowaliśmy ćwiczenia. Misiek uznawał je za fajną zabawę.

Na czym polega metoda Bobath

W ośrodku wszyscy stosują tę metodę. Nasz rehabilitant (również wykładowca) tłumaczył swoim praktykantom metodę Bobath w ten sposób: Pani Bobath podzieliła zwykłe czynności, takie jak siadanie, przewracanie się, czworakowanie na kilka ruchów. Podczas ćwiczeń, ruchy te utrwalają się, a niemowlę składa je w całość. Rehabilitant uczy dziecko wykonywać te ruchy prawidłowo i utrwala dobry wzorzec. Z moich obserwacji wynika, że każde dziecko robi te same ćwiczenia. Czemu więc rodzic nie mógłby sam powtarzać ich w domu? Lepiej działać niż tylko czekać.


Rehabilitacja trwa do momentu, kiedy dziecko zacznie chodzić. My już jesteśmy na wylocie. Będzie nam brakować zajęć, ponieważ dla Miśka to super zabawa. Zazwyczaj nie chce wracać do domu. Jest bardzo społeczny i uwielbia przebywać wśród dzieci (i kiedy ktoś się nim zajmuje). Na sali jest masa zabawek, są podskakiwania na piłce i wygibasy. Zauważyłam, że każdy rehabilitant ma serce do swojej pracy i uwielbia dzieci. Jestem pełna podziwu dla ich cierpliwości, odporności na zbiorowy płacz i ślinę. Jeśli przedrzemy się przez całą NFZ-towską procedurę, na końcu są fantastyczni, sympatyczni ludzie, którzy chcą dla swoich pacjentów jak najlepiej.

Mam nadzieję, że pomogłam komuś z Was tym postem. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, śmiało piszcie.