Zapraszam Was na pierwszy post z cyklu dialogi małżeńskie. Ostrzegam, nie znajdziecie tu nic mądrego:).


Sztuka pod tytułem „Dialogi małżeńskie – Kto idzie po pampy”

Występują: JA – Ja, ON – Tatko oraz 11-miesięczny Misiek


 

Tatko próbuje pracować, a Misiek stęka w kojcu, wydając straszne, nieludzkie okrzyki.

ON – Czy on coś produkuje?

JA – Chyba tak.

ON – Mam nadzieję, bo inaczej będziemy musieli wezwać egzorcystę.

 


 

Misiek śpi, pierwszy raz od niepamiętnych czasów zjedliśmy obiad w ciszy. Odkładam naczynia do kuchni.

JA – Nie będę teraz zmywać. Mały nie śpi, więc muszę wykorzystać ten czas na nic nie robienie.

ON – Tylko nie ociotuj!

JA – Co?

ON – Nie ociotuj. Jak ociotujesz, to się obudzi.

JA – Aaa, tfu, śpi… Myślałam, że już znam wszystkie Twoje powiedzonka.

ON – Ja się cały czas rozwijam.

JA – Haha.

ON – Takiego mnie wzięłaś.

JA – Wiem, to było główne kryterium wyboru.

 


 

JA – Miesiek, skąd masz wafla? Skąd on ma wafla?

ON – Z podłogi.

JA – Czy są tam jeszcze inne wafle?

ON – Nie, tylko jakieś pypcie.

JA – A, to spoko.

 


 

JA – Wyobraź sobie, że stałam tak cały czas z myślą „Ehh, muszę umyć naczynia”. Idę, patrzę, a tu okazuje się, że umyłam je wcześniej! Co za miła niespodzianka.

ON – Ty to jesteś egzemplarz. Z górnej półki.

JA – Wiem, trudno o taki.

 


 

ON – Już nie wiem, co ja oglądam..

JA – (Tłumaczę…), więc pewnie ona dziedziczy ziemię.

ON – Zepsułaś mi film.

JA – Przecież nie wiedziałeś o co chodzi.

ON – Powiedziałem, że nie wiem, a nie, że chcę wiedzieć.

 


 

ON – Niesamowite, gość na tokarce robi kulę. To jego pasja, nagrał pięciominutowy filmik.

JA – Pytanie brzmi, czemu ty oglądasz gościa, co na tokarce robi kulę i jak trafiłeś na niego w czeluściach internetu.

ON – Nie wiem, tak sobie internetowałem.

 


 

Końcówka weekendu, Misiek jest chory i marudzi, chce iść spać, ale nie umie, jesteśmy wymęczeni.

JA – Idę po pampy, a ty go nakarm papką.

On patrzy z przerażeniem.

JA – Jeśli nie chcesz mojej zguby, niemowlaka nakarm luby.

ON – A mogę ja iść po pampy?

JA – Nie, ja muszę iść po pampy.

ON – Ja pójdę.

JA – Nie możesz, jak się pierwsza zgłosiłam.

On – Ty się pierwsza zgłosiłaś, bo ja nie miałem szansy.

 

Chwilę później.

ON – To idę po pampy.

JA – Nigdzie nie idziesz. Chcesz abym oszalała?

ON – Ja tu byłem chwilę i też prawie oszalałem. Idę.

JA – Bo wyjdę później i będę chodzić po osiedlu.

ON – Z dzieckiem?

 


KURTYNA