bo nawet matka czasem miewa kryzys.


Siedzę na kanapie z kubkiem kawy w ręku i chusteczką w drugiej. Siedzę wśród sterty zabawek, obok sterty małych skarpetek nie do pary, na klocku wbijającym się w udo. Kawa jeszcze ciepła. Sączę ją powoli. Pociągając nosem, napawam się ciszą. Dziecię śpi, mąż śpi, kot śpi. Wszyscy chorzy prócz kota. Chyba. Chorzy od miesiąca albo od nie pamiętam kiedy.

Siedzę w potarganych włosach, beż makijażu, bo przy zapaleniu spojówki i tak mi nic nie pomoże. Kaprawym okiem spoglądam na leżące obok notatki, z których muszę się uczyć na test. Nie wiem jak, skoro ledwo widzę. Liczę na to, że kolejnego dnia nie będę miała już straszliwych ataków kaszlu w pracy. Zadzwonił ktoś do Was kiedyś i na Was nakaszlał? Okazuje się, że w chorobie można dostać zapalenia spojówki i zatrucia pokarmowego. Jak to możliwe? Mam marzenie, aby tak cały dzień siedzieć z tym kubkiem i chusteczką, pod kocem po samą szyję. albo i nawet czubek głowy. Czekam tylko na ten moment, aż moje dziecię przyniesie do domu kolejne straszliwe patogeny, czy inne potworności, które nam, starym, w życiu się nie śniły. A sprawca będzie szalał po domu, jak szalony, jakby się szaleju najadł, a puścić go wolno nie pozwolili. I nie będzie dokąd uciec.

Całe szczęście, że w końcu przychodzi ten dzień, kiedy można iść do parku i nazbierać kolorowych liści. Można patrzeć, jak wiatr wzbija je w górę. Jak rodziny karmią kaczki, dorośli truchtają i ćwiczą na trawie. Można biegać za dzieckiem, wspinając się na górę i podnosić je co chwila w gąszczu krzaków, próbując przecisnąć się za uciekinierem, ciągnąc za sobą wózek. Można dostać w prezencie największego, najbardziej wyjątkowego liścia w całym parku i nosić go z dumą. Spacerować powoli, być tu i teraz, trzymając za rękę śmiesznie drepczącego, małego ludka. I właśnie wtedy marzenie znika Kasia Szreder

2 3 6

7

4

5